Link 27.08.2007 :: 21:29 Komentuj (2)
wakacje o7` dobiegają ku końcowi.
postanowiłam je streścić i zapisać, o tu. (:

tegoroczne wakacje zaczęły się wiankami w krakowie, jedna z ważniejszych imprez w ciągu tych dwóch miesięcy. było wspaniale, pojechałam z Marcinem i Martyną, spotkaliśmy się z Marcą... poznałyśmy `krakowską elitę z Placu Marii Magdaleny, dobry Ewan przenocował nas. Bardzo miło wspominam ten wypad i 2 pozostałe w trakcie tych wakacji. Swoją drogą... szykuje się 3 (:


następnym ważniejszym punktem był obóz do świnoujścia... początek to było dno dna, później corazcoraz lepiej, aż trudno było się rozstać... powstanie naszego dream teamu [ ja, mo, nat, dyzia, pjotrek, prof & kamil ], adrianowe wino, wielka troska, dobre i złe chwile, wymienianie się ciuchami i branzoletkami, spanie na jednym łóżku... cudownie, za rok chcę powtórke. podróż do francji, disneyland, niesamowita zabawa, paryż, prawie piękne miasto, podróż w autokarze z pjotrek, emopara, anka chodż do mnie, 100% szczerości i zwierzenia zawsze i wszędzie. naj.
wspominając o świnoujściu nie mogę nie napisać o łukaszu... dziękuje mu za ten tydzień spędzony razem, zawsze będę pamiętała, mimo wszystkiego....

trzy dni w domu po obozie i niechorze z rodzicami. tu w sumie nie ma nic ciekawego do opisywania... odpoczęłam, wyrelaxowałam się ;d fajni niemcy i mój blondynek (:

powrót do domu... i prawie cały sierpień przedemną...
głębsze poznawanie bytomia, jabolowe schodki + fanaberia.
plusy i minusy, sympatie i antypatie.
dalej... off festival. impreza na którą czekałam cały rok, spełnienie marzeń. przecudownie, pogopogopogo, ogrom siniaków i zakwasów. ponowne poznanie arcziego, parasolka i stacja benzynowa... wspomnienia odżyły, no ale bardzo pozytywnie.
drugi dzień off`a... zgadanie się z kolegami z bytomia, eloelo, ich namiot, ławka... niekontrolowane zbliżenia i koc moralny dnia następnego ;] żałuje, że tak wyszło z G i, że nic z tego nie będzie... :((( ale żyjemy dalej. od off`a jeszcze się nie widzieliśmy ;] tzn, ja go widzałam w krk i zabrzu, ale on mnie nie... może i dobrze.
generalnie... warto było czekać rok na koncerty w mysłowicach, czekam znów!

reggneracja... na początku dnodna, później się rozkręciło i znów pogo i znów mega siniaki, ale okeeej : )

koncert happysad`u w zabrzu... spotkanie połowy znajomych, których spotkać wcale nie chciałam... ale znów było faajnie. pogłębianie siniaków i szał ciał.
powrót nocnym pociągiem z chłopakami elorap, którzy też z jakiegoś koncertu wracali. ;D dobrze było. #



w międzyczasie spotkania na centrum dg, w katowicach, siewierzu, bytomiu, sosnowcu, chrzanowie, krakowie, pogorii.

multum nowych twarzy w moim zyciu...
dziękuje wszystkim i każdemu z osobna za to, że przyczynił się do tego, że te wakacje nie były takie banalne.